Jakiej przyszłości chcecie dla Zamościa?

Przyszłość miasta zależy od wielu czynników. Dlatego też, zastanawiając się, jaka przyszłość może czekać Zamość w 2040 roku stworzyliśmy cztery różne scenariusze, które przedstawiają skrajne opcje rozwoju. Każdy z nich jest inny i opiera się na różnych światowych trendach, jak i na wybranych wynikach, które prowadziliśmy z mieszkańcami i mieszkankami Zamościa w ramach programu Fundacji Veolii Polska i Pracowni Miejskiej, pn.: “Miejskie Klimaty”. Głównym tematem, który analizujemy w ramach programu jest przygotowanie miasta do zmian klimatu i ich konsekwencji. Badania pokazują bowiem, że to, na ile miasta zaadaptują się do postępujących zmian może zaważyć na ich przyszłości i jakości życia ich mieszkańców.

 

W jednej parze scenariuszy sprawdzamy, jak mogłoby wyglądać miasto, jeśli nacisk zostałby położony na indywidualne potrzeby i swobody mieszkańców (Miasto dla mnie) lub jeśli mieszkańcy i urząd skupiliby się na współpracy, poświęcając tym samym część indywidualnych wygód (Miasto dla nas). W drugiej parze porównujemy kierunek rozwoju miasta skupionego na krótkoterminowych celach i tego, które myśli długofalowo. Działania każdej instytycji i każdego i każdej mieszkanki wpływają na to, w którym kierunku rozwijać się będzie miasto i także, który ze scenariuszy może spełnić się w Zamościu.

Zapraszamy do lektury i podzielenia się z nami Państwa przemyśleniami, który ze scenariuszy byłby najlepszy dla Zamościa? Czy jakieś jeszcze elementy powinny się w nim pojawić?  

SCENARIUSZ I

Miasto dla nas

Na początku lat ’20-tych XXI wieku, mieszkańcy widząc ogrom zmian środowiskowych, z którymi przyjdzie się miastu zmierzyć, postanowili zacząć brać sprawy w swoje ręce. Na poziomie osiedli zaczęli wyłaniać się lokalni liderzy i liderki. Początki nie były łatwe, bo brakowało między nimi komunikacji i część podejmowanych na poziomie osiedli działań niepotrzebnie się powielała lub nie uwzględniała możliwych synergii. Z czasem jednak i ten problem udało się rozwiązać. Jak mówił jeden z mieszkańców jeszcze w 2019 roku:

Każdy o swoim osiedlu w pierwszej kolejności myśli i dla mnie jest to dodatkowa cecha. Jeśli my się zintegrujemy to może ktoś po nas będzie powtarzał te działania. Chodziłoby mi np. o osiedla takie jak Karolówka, czy te dzielnice, które należałoby bardziej zintegrować bo tam każdy zamknięty jest w swoim podwórku, każdy sobie.

Oddolnie zaczęły rodzić się inicjatywy, w ramach których mieszkańcy monitorowali stan powietrza, który w drugiej dekadzie XXI wieku był dramatyczny. Urząd miasta, choć we wcześniejszych latach nie widział potrzeby prowadzenia dodatkowych pomiarów, to na początku lat ‘20-tych zainwestował w solidne oczujnikowanie miasta, które uzupełniało stworzone już przez mieszkańców sieci monitoringowe. Wszystkie zebrane dane są od tego czasu bieżąco publikowane na lokalnym portalu środowiskowym, a jakość powietrza w 2040 roku jest nieporównywalnie wysoka.


Nie samo monitorowanie jednak przyniosło tę zmianę. Coraz lepsze relacje i współpraca między mieszkańcami doprowadziły do wprowadzenia innowacji, które nie wymagały już zaangażowania ze strony miasta czy centralnych dostawców usług. Coraz więcej mieszkańców inwestuje w odnawialne źródła energii i handluje nimi z innymi mieszkańcami w oparciu o technologię blockchain (zdecentralizowana i rozproszona baza danych współtworzona przez jej użytkowników). Choć w 2019 roku polskie prawo wciąż zabraniało takich rozwiązań, to w kolejnych latach, pod wpływem licznych przykładów z zagranicy (jak na przykład te z miast połączonych w sieć Solar Cities) i rosnących kosztów produkcji energii ze źródeł kopalnych, rząd centralny zdecydował się na wprowadzenie niezbędnych zmian w prawie.


Zamojszczanie i zamojszczanki w oczywisty sposób chcieli też czerpać zyski i generować oszczędności dzięki swoim działaniom. Zaczęli w tym celu czerpać do doświadczeń wcześniejszych pokoleń:

Jeżeli mieszkańcy chcą produkować jakieś swoje rzeczy, czyli zakładają jakieś swoje warzywniki, swoje przydomowe oczyszczalnie ścieków, stosują panele fotowoltaiczne, odpowiednio segregują śmieci, nie używają foliówek, to należy ich w tym wspierać. Wracamy do czasów naszych dziadków, kiedy szło się do sklepu z koszykiem. Dbanie o gospodarkę obiegu zamkniętego, wspieranie nowych pomysłów, tworzenie nowych miejsc pracy, to wszyscy jest dobre dla mieszkańców. Tak jak kiedyś było, że można było zwrócić butelki, czy szklane, czy plastikowe i można było sobie zarobić pieniądze na swoje kieszonkowe.

Z czasem, widząc sukcesy swoich działań mieszkańcy zaczęli się domagać większych możliwości samodzielnego działania. Rozpędu nabrały inicjatywy obywatelskie, w ramach których mieszkańcy ulepszali wspólną przestrzeń samodzielnie, przy zapewnieniu przez miasto wyłącznie materiałów do pracy i niezbędnych pozwoleń. Urzędnicy choć na początku podchodzili do tych zmian z pewnymi obawami, z czasem wypracowali model współpracy z mieszkańcami, który był korzystny dla obu stron. Mieszkańcy widzieli, że w coraz większym stopniu realizują samodzielnie zadania, które wcześniej były domeną miasta. Podjęli się w związku z tym negocjacji, których celem było obniżenie lokalnych podatków w zamian za aktywność na rzecz poprawy lokalnego środowiska.


Ważną rolą samorządu pozostała edukacja. Rządziła się ona jednak coraz bardziej nowatorskimi prawami. W 2019 roku jedna z mieszkanek marzyła na głos:

Na poziomie edukacji to mogłoby być w ten sposób, że motywuje się uczniów czy grupy młodych ludzi czy studentów, żeby tworzyli innowacje społeczne, żeby zachęcali lokalne społeczności do tego, żeby chociażby sadzić drzewka. A poza tym fajnie by było żeby czy w mieście czy jakieś programy ze środkami na tego typu inicjatywy. Tak, żeby nie kontrolować tych ludzi dokładnie tego co by robili, ale żeby mogli stworzyć swój program działania i dzięki temu wspierać się wzajemnie, tworzyć więzi społeczne dzięki temu i poprawiać jakość środowiska.

W 2040 roku takie podejście to już oczywistość. Urząd miasta w partnerstwie z lokalnymi organizacjami stworzył specjalne centrum tworzenia innowacji ekologicznych, w których młodzież wspólnie z ekspertami tworzy programy, kampanie społeczne i inne rozwiązania idealnie dopasowane do zamojskich potrzeb.

Na tych zmianach zyskała również turystyka. Dużo łatwiej teraz w Zamościu o pyszne, kolorowe, ekologiczne jedzenie na stołach, powietrze jest czyste, a ogrom zieleni – również tej w mieście – zachęca odwiedzających do pozostawania w mieście dłużej. Mało tego, po raz pierwszy od kilkuset lat, na zamojszczyźnie pojawiły się winnice, dzięki czemu miasto zyskało dodatkowy atut dla spragnionych lokalnych smaków turystów.

Zamość w coraz bardziej nowatorski sposób adaptował się do zmian klimatu i wpływał pozytywnie na ich ograniczenie, jednocześnie prezydent i rada miasta widzieli, że pomocne byłyby dla nich dodatkowe kompetencje stanowienia o lokalnych rozwiązaniach prawnych. Z tego względu zaczęli razem z innymi włodarzami stworzyli sieć ekologicznych miast, które wspólnie wypracowywały nowe rozwiązania technologiczne i administracyjne.

SCENARIUSZ II

Miasto dla mnie

Pogłębiający się kryzys zaufania do lokalnych władz, tak w całej Polsce, jak i w Zamościu, doprowadził do szeregu zamieszek na tle środowiskowym. Przez kolejne dekady rozwinęło się nowe pokolenie młodych osób, które swoją olbrzymią wiedzą i energią zwracały uwagę lokalnej społeczności na liczne i często nieoczywiste konsekwencje zmian klimatu, tym samym angażując ich w akcje ekologiczne i wspierając zamojszczan i zamojszczanki w zmienianiu nawyków i postaw.

Mieszkańcy uważali, że dane na temat jakości powietrza, które publikowane są na rządowych portalach nie są precyzyjne, więc i zaufanie do podejmowanych przez samorząd działań było ograniczone. Do urzędu na początku lat ‘20-tych XXI wieku docierały między innymi takie głosy:

W Zamościu nie ma żadnych czujników jakości powietrza umieszczonych w mieście - wszystko jest poza miastem i te dane trafiają do ogólnopolskiego portalu, gdzie ludzie z reguły sprawdzają jak wygląda sytuacja w ich mieście.
I wydaje im się, że w Zamościu jest ok.

Ograniczone zaufanie sprawiło, że zaczęły się tworzyć zamknięte grupy interesu, które działały w oderwaniu od samorządu. Samorząd przez kolejne lata stawał się coraz mniej efektywny, tracąc poparcie mieszkańców i coraz słabiej rozumiejąc, czego realnie Ci potrzebują. W urzędzie rozważane było wdrożenie platformy, która ułatwiałaby kontakty z zamojszczanami i zamojszczankami. Część urzędu była jednak przeciwna temu rozwiązaniu:

Był pomysł platformy komunikacji z mieszkańcami – zgłoszenia problemów infrastrukturalnych, ale dużo osób się przestraszyło, że urząd stanie się niewydolny, próbując odpowiadać na wszystkie zgłoszenia.

Bardziej zamożni mieszkańcy, poszukując wyższej jakości życia, coraz częściej wyprowadzali się na obrzeża i wymeldowywali się z Zamościa, przez co miejska kasa się kurczyła – coraz mniej osób, bowiem, płaciło w Zamościu podatki. Jednocześnie, mieszkając poza Zamościem, wiele osób na co dzień przyjeżdżało do miasta do pracy, dalej eksploatując coraz bardziej nadużytą miejską infrastrukturę. Mieszkańcy, którzy pozostali w Zamościu jeszcze przez lata, niemal do 2030 roku zmagali się z zanieczyszczeniami powietrza wynikającymi z ogrzewania domów nieekologicznymi materiałami. Jak wspomina jedna ze starszych mieszkanek:

Człowiek w prywatnym domu zadymiał całe osiedla. Straż sprawdzała, czym palił w piecu, a palił węglem i zadymiał powietrze. Trzeba było mu dać dotację i niech by wymienił piec, np. na gazowy, ale on często nie chciał.

Brak pieniędzy w miejskim budżecie powodował ograniczenia w możliwości prowadzenia inwestycji infrastrukturalnych, które chroniłyby miasto przed konsekwencjami zmian klimatu – podtopienia, powodzie, tornada stały się coraz bardziej powszechne.

Całościowy stan środowiska nie poprawił się. Niestety, zmiany te nie pozostały bez wpływu na atrakcyjność turystyczną miasta. Zamość mimo coraz dłuższego sezonu turystycznego na pewnym etapie przestał odnotowywać wzrost liczby turystów odwiedzających miasto na dłużej niż kilka godzin. Świadomość środowiskowa na świecie rosła i coraz rzadziej turyści chcieli spędzać swój wolny czas z miejscach o niskiej jakości powietrza i ograniczonych terenach zielonych.

Miasto próbowało wspierać się nowoczesnymi technologiami, ale w przypadku rosnącej luki w kontaktach z mieszkańcami było to bezcelowe.

SCENARIUSZ III

Miasto jutra

Zamość postawił wszystko na jedną kartę i postanowił podjąć radykalne kroki w kierunku nie tylko adaptacji do zmian klimatu, ale i doprowadzenia do sytuacji, w której miasto będzie pozytywnie wpływać na ich ograniczanie. Nie było to jednak ani łatwe, ani tanie. Długofalowa strategia dla miasta oznaczała, że przez lata ‘20-te i ‘30-te XXI wieku samorząd musiał zaangażować olbrzymie środki w inwestycje infrastrukturalne. Wiele pieniędzy przeznaczonych zostało również na dalsze wspieranie mieszkańców w doprowadzaniu ich domów i mieszkań do stanu zero-emisyjności i na zmienienie ich nawyków konsumpcyjnych i transportowych. Wszystkie te działania wynikały z odpowiednio przeprowadzonej analizy i dobrego zrozumienia lokalnych uwarunkowań. Jak czytamy w notatkach z 2019 ze spotkania z organizatorem pierwszej konferencji na temat ekologicznej przyszłości Zamościa:

Poszedłbym o krok dalej i zorganizował konferencję, żeby określić, jak ta nasza edukacja, jak te miejskie działania mogą wpłynąć na poprawę tego co tu jest. I to nie tylko miałaby być konferencja, która odnosi się do świata, porównania Polski, ale samego Zamościa. Jak Zamość wygląda na tle otoczenia i na tle innych miast.

Aby znaleźć środki na te inwestycje, miasto powołało specjalny międzysektorowy zespół. Jego zadaniem było pozyskiwanie pieniędzy z Unii Europejskiej i z organizacji ekologicznych, które wspierały działania na polu zmian społecznych. Niestety, to nie wystarczyło, konieczne było dodatkowo podniesienie lokalnych podatków. Urząd spotkał się z dużym oporem społecznym, ale umiejętnie porozumiał się z mieszkańcami i wszystkie wydawane środki budżetowe były na bieżąco publikowane na specjalnej stronie internetowej, zarówno w formie złożonych arkuszy kalkulacyjnych, jak i przystępnych infografik. Z czasem miasto zaczęło też korzystać z inteligentnych technologii, które pozwoliły samorządowi znacząco ograniczyć część kosztów.

Do działań monitoringowych i edukacyjnych z czasem włączały się kolejne organizacje pozarządowe z Zamościa. To ważne, bo dzięki ich zaangażowaniu Zamość rozwijał się równomiernie – nie było mowy o osiedlach, które zostają w tyle, czy o powstawaniu ekskluzywnych osiedli, ogrodzonych i odciętych od reszty miasta.

Duży nacisk był kładziony przez lata na edukację, co nie dziwi, bo takie postulaty zgłaszane były już w pod koniec drugiej dekady XXI wieku:

Poszłabym w kierunku edukacji. Dobrzy byłoby, gdyby samorząd wprowadził zajęcia edukacyjne od najmłodszych klas. Edukacja o dbaniu o środowisko, pozyskiwaniu energii z odnawialnych źródeł, segregacji śmieci i to wszystko co dzieci mogłyby przekazywać od małego rodzicom. Takie prace domowe z rodzicami, żeby w to włączyć całe rodziny, żeby się nie kończyło na teorii w szkole, tylko żeby to były typowo zajęcia praktyczne.

Uczniowie i uczennice, tak zresztą jak i pozostali mieszkańcy, mogą dziś korzystać z bezpłatnej komunikacji miejskiej lub wypożyczać elektryczne rowery, których w mieście jest wiele. Ruch samochodowy lata temu został już w centrum zamknięty, dzięki czemu turyści i turystki cieszą się nie tylko czystym otoczeniem, ale i sprawnie i bezpiecznie mogą się przemieszczać po mieście pieszo lub korzystając z dostępnych dla mieszkańców środków transportu.

Zamość urósł jako jedno z nielicznych w Polsce. Nowi mieszkańcy i mieszkanki, którzy wykorzystują internet do pracy, przeprowadzali się z większych miast, bo koszty życia mimo wyższych podatków lokalnych były dla nich mniejsze, a jakość życia większa. Duża jest dziś otwartość zamojszczan i zamojszczanek na to, co nowe. Coraz bardziej urozmaicone jest też życie lokalnej społeczności. Mimo wahań i zewnętrznych szoków, lokalna gospodarka jest stabilna.

SCENARIUSZ IV

Miasto na dziś

Zamość mimo bogatego dziedzictwa historycznego wpadł w pułapkę myślenia o rozwoju miasta wyłącznie w kategoriach “tu i teraz”, nie zwracając uwagi na potencjalne długofalowe koszty podejmowanych decyzji.

Ponieważ zainteresowanie długofalowymi rozwiązaniami tak po stronie mieszkańców, jak i ich przedstawicieli, było raczej niewielkie, prywatny interes zaczął dominować nad dobrem wspólnym. W latach ‘30-tych XXI wieku to często deweloperzy, mieli decydujący głos w zagospodarowaniu przestrzennym miasta. Z uwagi na doraźne działania, zaspokajanie doraźnych potrzeb zamiast długofalowych planów, miasto stało się chaotyczne a decyzje infrastrukturalne były tego odzwierciedleniem, pogłębiały się nierówności społeczne i ekologiczne, jak dostęp do zieleni, czystego powietrza. Powstawały zatem wyspy dobrobytu – świetnie zaprojektowane, gęste, zielone, do których przeprowadzała się część zamożniejszych mieszkańców, pozostawiając za sobą powoli degradujące się stare osiedla. Jedna z miejskich radnych powiedziała nawet podczas posiedzenia rady kilka lat temu:

Dziś mamy już niewielki wpływ jako miasto, na to, jak wyglądają poszczególne osiedla.

Ucierpieli na tym przede wszystkim mniej zamożni mieszkańcy, którzy systematycznie tracili dostęp do terenów zielonych i na próżno domagali się kompleksowej rozbudowy tras rowerowych. Jak wspomina jeden z mieszkańców:

W 2019 była już część ścieżek rowerowych, jednak przez kolejne dwie dekady niewiele się zmieniło. Drzewa zostały wycięte pod parkingi i miasto pozostało pełne samochodów.

Samorząd pozostawał w tym procesie bierny i nie równoważył celów biznesowych z kosztami środowiskowymi i społecznymi powstawania nierówności w mieście.

Negatywnie wpływało to na i tak niski w całym kraju poziom zaufania mieszkańców do administracji publicznej, mediów, organizacji pozarządowych i biznesu. Nie ma co się zatem dziwić, że mieszkańcy nie byli skorzy do angażowania się w lokalne inicjatywy, a organizacjom pozarządowym trudno było włączać ich do realizowanych przedsięwzięć.

Ruch turystyczny w Zamościu powoli ulegał stagnacji. Częściowo winne było temu mocno odczuwalne nieprzygotowanie części historycznej do ocieplania klimatu. Przegrzewanie miasta, utrzymujące się przez wiele zanieczyszczenie powietrza, ograniczona zieleń sprawiały, że przebywanie w Zamościu dłużej niż jedno popołudnie nie było atrakcyjną opcją.

Mało tego, o ile inne miasta w regionie znalazły sposób na przyciąganie turystów również poza klasycznym sezonem, o tyle Zamość nie zdołał tego osiągnąć. W wywiadzie z jednym z przewodników turystycznych przeprowadzonym w 2019 roku czytamy:

Jesteśmy podobno Padwą północy, miastem nastawionym na turystów. Czy turyści mają przyjeżdżać tylko latem, kiedy jest pięknie? Może by przyjechali również zimą, kiedy już pięknie nie jest, bo śmierdzi.

Mieszkańcy, zniechęceni kierunkiem, w jakim zmierzało ich miasto coraz rzadziej angażowali się w organizację rekonstrukcji historycznych, czy wspólnych wydarzeń kulturalnych, z których Zamość znany był od dekad.  

Który scenariusz jest wg Ciebie optymalny dla Zamościa?

Czy brakuje w nim jeszcze jakiegoś elementu?

Zostaw nam swój komentarz: http://bit.ly/PrzyszłoscZamoscia

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *